Kindle czy nieKindle?

Do tej pory bardzo sceptycznie podchodziłem do czytników. Wydawało mi się, że są to tylko zbędne gadżety. Nigdy nie lubiłem czytać książek na ekranie komputera. Szybko męczył mi się wzrok i bardzo brakowało mi „analogicznego” przewracania stron.

W przeddzień trzydziestych urodzin dostałem od Joasi – mojej partnerki – Kindle Paperwhite w prezencie. Na początku nie byłem zadowolony. Liczyłem na coś innego. Wprawdzie nie miałem sprecyzowanych oczekiwań ale czytnik to chyba nie dla mnie – pomyślałem.
Przez następne kilka dni nie wyciągałem go z szuflady ale za to przeczytałem kilka artykułów na jego temat i obejrzałem prezentację na YT. Na czwarty dzień w sklepie Google znalazłem apkę Kindle for Android. Założyłem konto na Amazon.com i skonfigurowałem czytnik. Wgrałem pierwszą darmową książkę w PDF – Sztuka Wojny autorstwa Sun Tzu – do chmury i zacząłem czytać.
Z każdą kolejną stroną czytnik zaczął wydawać mi się coraz bardziej atrakcyjny. Czytanie za jego pomocą zupełnie nie przypomina czytania na komputerze. Przede wszystkim nie męczy się wzrok. Zauważyłem, że ekran bardzo dobrze imituje kartkę papieru a przewracanie stron działa zaskakująco płynnie. Czytanie za pomocą najnowszego Kindla to sama przyjemność.

Nie będę rozpisywał się o parametrach technicznych czytnika bo inni dawno zrobili to dużo lepiej. Przeanalizowali parametry i przetestowali Kindla na wszystkie możliwe sposoby – pewnie nawet ktoś rzucił go z dachu lub przejechał samochodem.

Chciałem się tylko z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami i zapewnić, że jeśli lubicie czytać to Kindle Paperwhite jest z pewnością dla Was. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *